Lu�ne przemy�lenie o warto�ci w zglobalizowanym �wiecie
(lipiec
2000)
Z�oto - mia�o warto�� i nie da�o si� tej warto�ci podrobi� (tylko posiadacze Kamienia Filozoficznego to potrafili). Z�oto nie by�o wygodne w przenoszeniu z miejsca na miejsce, za to zawsze przenosi�o warto��. Zlotem nie mo�na si� naje�� w sytuacji totalnego kryzysu typu wojna, susza, g��d lub zaraza, cho� wydaje si�, ze posiadaczom z�ota przez jaki� czas jest �atwiej by�o prze�y�.
Banknot - by� wymienialny na z�oto wiec by� wygodniejszy w u�yciu ni� ono samo. Pewnie dlatego go wymy�lono, ale mi�� ju� wtedy swoje wady: m�g� si� spali� lub mog�y go zje�� szczury. Banknot w przeciwie�stwie do z�ota mo�na by�o ju� podrobi�, ale wszystkie udane pr�by fa�szerzy raczej nie wp�ywa�y na warto�� gdy� zawsze mia�y do�� ograniczony zasi�g. Wniosek: o ile szczury nie zjad�y (w Biblii mowa o molach) to banknoty przenosi�y warto��.
Pieni�dz papierowy – niestety warto�ci przenosi ju� s�abiej. Kto� kto ma w�adze i jest emitentem pieni�dza mo�e nam go w �atwy spos�b zabra� dewaluuj�c warto�� pieni�dza papierowego. Historia zna wiele przypadk�w a nie wszystkie by�y usprawiedliwione wojna globalna - czasem dewaluowano pieni�dz ot tak sobie. W�a�ciwie niewiele os�b zauwa�y�o przej�cie z Banknot�w na Pieni�dz papierowy - z lekcji ekonomi pami�tam, ze zrobiono to w czasie I Wojny �wiatowej tj. w 1914 roku, kiedy to banki przesta�y wymienia� swoje banknoty na z�oto po sta�ym, wyznaczonym du�o wcze�niej i niezmiennym kursie. Wniosek: pieni�dz papierowy jest dobry w stabilnym systemie politycznym, a poniewa� na �wiecie nie ma stabilno�ci to tylko w kr�tkich przedzia�ach czasu ten instrument jest got�w przenosi� rzeczywist� warto��.
Pieni�dz elektroniczny - niby to samo, co papierowy ale nie do ko�ca. Niby ma go zast�powa� bo bardziej wygodny. A niby dlaczego wygodny? Bo szybciej mo�na go u�ywa� na du�e odleg�o�ci. W zasadzie nigdzie nie ma jeszcze w pe�ni elektronicznego pieni�dza - wszystkie kraje tak naprawd� maja ci�gle instytucje, kt�re wymieniaj� papier na zapis elektroniczny, ale obok rynk�w pieni�nych istniej� _ca�kowicie_ _elektroniczne_ rynki papier�w warto�ciowych (akcji i obligacji i innych zobowi�za�). Emitenci pieni�dzy elektronicznych i elektronicznych papier�w warto�ciowych staraj� si� by� godnymi zaufania i prowadzi� odpowiednio zabezpieczona dokumentacje - ale czy tak robi�? Czy s� godni zaufania?
Plastik - plastik w zasadzie nie jest pieni�dzem. Dop�ki u�ywa si� pieni�dza w formie materialnej (z�oto, banknot, pieni�dz papierowy), a w takiej u�ywa si� go w codziennym �yciu to czuje si� jego przyp�yw, odp�yw a tak�e jego posiadanie. Cz�owiek wie, ze zarabia, bo CO� dostaje. Wie, ze kupuje bo CO� musi d��. Widzi, �e CO� ma bo to cos le�y w szufladzie, w sejfie albo ma si� to w portfelu lub skarpecie.
Pieni�dz elektroniczny i plastik niszcz� wi�c poczuje materialno�ci w�r�d ludzi prowadz�cych dzia�alno�� gospodarcza (przyk�ad tego m�odego maklera z Hong Kongu, co gra� cyferkami a� powa�ny bank zbankrutowa� - on nie czu� tego co robi). Plastik niszczy to poczuje materialno�ci w�r�d ludzi u�ywaj�cych na codzien pieni�dza - Amerykanie kupuj� na um�r p�ac�c plastikiem, bo nie czuj�, �e wydaj� pieni�dze. Ja tez si� na tym �apie, bo plastik daje takie z�udne poczucie wolno�ci - w ko�cu wyci�g z konta przychodzi dopiero za miesi�c.
* * * * *
Poniewa� ludzie w krajach rozwini�tych zarabiaj� znacznie wi�cej niz. potrzebuj� do prze�ycia sta� ich na du�o, a nawet bardzo du�o. Posiadanie plastiku po��czonego z dobrym kontem po��czone z odrealnieniem materialno�ci transakcji powoduje, �e zaczyna si� traktowa� plastik nie jako substytut pieni�dza, ale jako dokument daj�cy prawo do towar�w i do us�ug. Po prostu: w knajpie pokazuje si� kart� i to wystarcza. W sklepie machnie si� karta i ju� wyje�d�a si� z w�zkiem. Nie potrzeba si� zastanawia� ile co kosztuje, jaka jest suma, ile tam wpisali na karteczk� - pokazuje si� kart� i z g�owy. Mo�na tak �mia�o robi� o ile tylko chodzi� si� do knajp i do sklep�w przypisanych do w�asnej klasy spo�ecznej. a wiec po�rednio dopasowanych do w�asnego poziomu zarobk�w. Nadmiar pieni�dzy pozwala traktowa� plastik nie jako form� p�atno�ci ale jako przepustk�, pozwolenie, czy te� prawo. Nawet pewien nasz poeta napisa� o tym w balladzie: "Moi koledzy poszli w biznesy, (...) maja (...) sta�� przepustk� do wszystkich bar�w - nie musz� chodzi� tam gdzie taniej".
* * * * *
Osobista refleksja: Dziwi mnie taka ma�a niekonsekwencja w moim �yciu: uwa�am si� za konserwatyst� i raczej bardziej podobaj� mi si� stare pogl�dy ni� nowe, ewolucyjne lub rewolucyjne pomys�y. Z taka lubo�ci� jednak u�ywam pieni�dza elektronicznego (namiastka w PeKaO S.A. - Oddzia� Elektroniczny), plastiku, internetu ... Fakt, jest to pewien technologiczny post�p, kt�ry sam w �yciu zawodowym kreuje. Fakt, jest to wygodne i pomagaj�ce zaspokoi� moje lenistwo, ale czy jest to dobre?
Czy opisywana tutaj zmiana na �wiecie (z�oto, pieni�dz, pieni�dz papierowy, pieni�dz elektroniczny, plastik) mo�e by� w og�le oceniana kategoriami etycznymi? W ka�dym systemie monetarnym istnieje mo�liwo�� okradania jednostki jak i t�umu. W ka�dym mo�na si� bogaci� uczciwie b�d� tez nie. W ka�dym istnieje lichwa. W ka�dym mo�na warto�� i maj�tek wykorzystywa� w dobry lub z�y spos�b. Mo�e wiec jednak rzeczywi�cie ten post�p, czy raczej zmiana nie podlega ocenie moralnej? Cho� z drugiej strony jak u�wiadamiam sobie na czym to polega to wzbiera we mnie jaki� niepok�j.
* * * * *
Refleksja mi�dzynarodowa: Amerykanie to ciekawy nar�d. Jak cos wymy�la to tak, aby inni musieli im p�aci�. P�acimy wiec za Levisy, Intela, Coca-cole, McDonalda, kart� VISA, Internet pomimo, �e wszystkie te dobra, przedmioty czy te� us�ugi bynajmniej nie s� wytwarzane na terenie Ameryki ani nawet r�kami Amerykan�w. One zosta�y tam tylko wymy�lone, sprawdzone, wdro�one, ulepszone i wyeksportowane przy czym eksport nie obejmuje produktu lub us�ugi ale jedynie technologie wytwarzania tego�. Z u�ywania przez nas tych rzeczy pieni�dze maja Amerykanie, a poniewa� im tych pieni�dzy jeszcze jest ma�o to wymy�lili i wytwarzaj� u siebie kolejne dobra dla nas takie jak Windowsy, Gwiezdne Wojny i mi�dzynarodowe rozmowy telefoniczne. Ciekawostk� jest te� to, �e sprzedaj�c nam je z regu�y dro�ej ni� sprzedaj� to u siebie.
* * * * *
Dzi� w Sorento zap�aci�em za obiad got�wk�! Sta�o si� tak w�a�nie pod wp�ywem tych przemy�le� i sta�o si� tak, �e z za[p�aconego za obiad rachunku 3% mniej dostan� Amerykanie i 3% wi�cej dostanie w�a�ciciela knajpy. Tak pomy�la�em, ale mo�e w�a�cicielem knajpy jest ju� w 80% fundusz inwestycyjny z USA? Co wtedy? Ale jest cos czego Amerykana nie wymy�lili: GSM i brazylijskie seriale - to mo�e oni nie maja monopolu na wymy�lanie?
Gliwice, 9 lipca 2000 r.
Wojtek